- No to mam w czym wybierać.- prychnęłam wracając do salonu.
Pomyślałam że skoro porywacza tu nie ma mogłabym sprowadzić pomoc, zadzwonić do Nialla, cokolwiek.
Złapałam za komórkę, brak zasięgu, bateria rozładowana, nie zdążyłabym nigdzie zadzwonić z tego szmelca..
- Pieprzony telefon. Zawsze się rozładuje kiedy nie ma..
Włączyłam telewizję, leciał jakiś program dla dzieci. Z braku laku i tego że nie było co robić, zaczęłam oglądać. Po jakiś 30 min głupiej bajeczki usłyszałam podjeżdżający samochód. wyłączyłam tv i siedziałam grzecznie na kanapie z kubkiem w dłoniach. Serce podjeżdżało mi do gardła na myśl o tym co ten typ ma zamiar mi zrobić.
Ten ktoś podszedł do drzwi. Słyszałam dźwięk otwieranego zamka elektrycznego. Coś spadło na podłogę i drzwi się zamknęły.
Z ciekawości podeszłam do paczuszki na korytarzu. Na górze pisało "otwórz to"
Zrobiłam co każą. Złapałam za paczkę i poszłam do salonu. Powoli zaczynałam rozrywać taśmę którą pudełko było owinięte.
w środku były dwie kartki.
Jedna była od porywacza.. druga.... o Boże... od Nialla.
1. " No widzisz. Jesteś tam gdzie jesteś. Czytasz ten list, znaczy że byłaś grzeczna i Zayn nie musiał Cię wiązać znów. Niedługo mnie poznasz. Nie tylko ja przyjadę. Przyjedzie ktoś jeszcze. I pamiętaj, widzę każdy twój ruch. Niczego nie planuj bo to się źle skończy. Zapomnieliśmy o ciuchach dla Ciebie dlatego na dnie paczki masz bluzkę i spodenki na zmianę. Miłego wypoczynku. Porywacz xd"
złapałam za drugą. Nie wiedziałam czego się spodziewać.
2. " Kochanie nie bój się, będzie dobrze. Nic Ci się nie stanie. Musisz tylko być grzeczna, słuchać się i nie rzucać się na nich. Mam nadzieję że niedługo się spotkamy. Kocham Cię. Pamiętaj o tym ; ** . Twój Nialler" .
Kurwa oni go też mają, pomyślałam. Skoro dostałam w jednej paczce listy od nich oby dwóch. Rzuciłam pudełko gdzieś w przestrzeń i zaczęłam płakać, nie mogłam już wytrzymać. To wszystko mnie przerastało. Zawsze co najgorsze spotyka mnie i moich najbliższych.
Nie mogłam otrząsnąć się z szoku. Na zegarze wybiła 22. Wytarłam łzy i udałam się do łazienki. Umyłam się i przebrałam w piżamę.
Poszłam do sypialni.
Na szafce nocnej opartej o lampkę stała kartka. Dziwne że wcześniej jej nie zauważyłam.
" Nastaw sobie budzik na 8. Nie chcesz chyba paradować przy gościach w piżamce ;). Punkt 9 śniadanie ma być na stole. . XYZ"
-Kurwa to jakieś żarty.. Co on sobie myśli. Będzie mną rozkazywać?- oburzyłam się ale przypomniała mi się kartka od Nialla "...słuchać się..." . Zaklnęłam pod nosem i położyłam się spać. Wpierw nastawiając budzik na 8.
Obudziło mnie wkurwiające pikanie budzika. wyłączyłam go z zamiarem przewrócenia się na drugi bok i spania dalej. ale rzeczywistość pizgła mnie z niespodziewaną siłą. jestem przecież porwana... za godzinę będą tu... muszę zrobić to co chcieli. Udałam się do salonu po ciuchy od pana X.
-Chyba go pojebało...- powiedziałam widząc mój ciuch..
I że ja miałam się w to ubrać? Nie noszę szpilek.. Ale mus to mus.. Ubrałam się i poszłam do kuchni szykować śniadanie.
Stwierdziłam że trochę się poliżę. Może mnie puszczą.
Zrobiłam naleśniki z nutellą. Wyrobiłam się. była 8.45.
Zrobiłam sobie kawę i usiadłam na kanapie.
Punkt 9 z piskiem opon zajechało auto na podjazd. Do domu wkroczyła 3 chłopaków z zakrytymi twarzami.
Pociągnęli mnie za sobą do kuchni. Jeden z nich zawiązał mi oczy i posadził na krześle.
-No panienko spisałaś się na medal. W nagrodę coś otrzymasz.- zaśmiał się.
Nie wiem po co zawiazywali mi oczy, bo po chwili znów widziałam wszystko. Kazali mi wstać. Odwrócili mnie w stronę salonu. Tam na kanapie siedział Niall.
-Niall.!- krzyknęłam i chciałam się rzucić w jego stronę. Chłopak odwrócił głowę w moją stronę. Miał łzy w oczach.
-Nie tak szybko!- usłyszałam trochę znany mi już głos..
- Zayn Zin Zajn czy jak Ci tam puść mnie. - wysyczałam.
- Nie nie. Nie tak prędko.. I jestem bardziej nie twoją. - pisnęłam próbując się wyswobodzić z jego uścisku.
-Najpierw Ci wytłumaczymy co od Ciebie chcemy. - podszedł do mnie chłopak w kominiarce.
Stanął przede mną, widziałam tylko przenikliwe wielkie brązowe oczy, wwiercające się we wnętrze, przeglądające mnie na wylot.
Zayn mnie puścił. Mogłam usiąść koło Nialla. Chłopak automatycznie mnie przytulił i wyszeptał we włosy " Przepraszam za wszystko." .
-No więc słucham. co chcecie? i jaki to ma związek z Niallem? Po co go w to mieszacie?
- Powoli. Zacznijmy od początku. Śpiewasz?
- Mhm.
- Tańczysz?
-Mhm.
- Kochasz to ?
- Mhm. - ciekawy wywiad.. ale po co mu to. po co pyta o to co już wie.
- No widzisz. I tu dochodzimy do początku Twojego i Nialla zadania.
- Mhm. - znów zamhmmałam a Niall się cicho zaśmiał tak że tylko poczułam jak drga ze śmiechu, bez wydawania dźwięku.
- No więc ja i Zayn mamy co do was wielkie plany.
- A ja to kto? - zapytałam. - Skoro mamy pracować razem czy coś musimy was znać nie?
- Niall nas zna. A Ty poznasz.
- Jak to ich znasz. Niall?- spojrzałam pytająco na chłopaka.
- Liam czyli ten tu w tej kominiarce to mój przyjaciel z dzieciństwa. A Zayn to chłopak mojej kuzynki. - wytłumaczył mi Horan.
- A po cholere to porwanie? - zapytałam.
- Bo tak lubię księżniczko. - obok mnie usiadł Zayn i mnie objął ramieniem.
- Wypieprzaj z tymi łapami! - fuknęłam na niego i wtuliłam się w Horana. - a Ty Liam tłumacz o co chodzi.
- Chodzi o muzykę. Chciałaś się sprawdzić w tej branży, my chcemy założyć zespół, mogłabyś zaistnieć w zespole, jako pisarka tekstów, choreografka. - powiedział brązowooki - która opcja Ci pasuje?
Spojrzałam na Nialla, potem na Liama i na końcu na Zayna. W głowie zrodziła mi się pewna wizja.
- Co wy na to! Piątka chłopaków, każdy z odmiennym stylem, jeden zespół, boysband, jeden kierunek, kariera.
- Ale nas jest trzech chłopaków tylko. - pan 'księżniczka' ruszył mózgiem.
- Geniusz z Ciebie Zayn.- zaśmiałam się. - Zrobimy casting. Mój kuzyn chciał zostać piosenkarzem więc potrzebujecie jeszcze tylko jednego. No i menagera, fryzjerki, choreografki, makijażystki etc. Ja zajmę się tekstami. Pasi?
- Pasi! - krzyknęli chórem.
Usiedliśmy wszyscy razem pośrodku salonu w kwadrat. Pośrodku nas położyłam kartkę.
Napisałam ich nazwiska. Jedno pod drugim . Zostawiając na górze kartki miejsce na nazwę zespołu.
Na dole napisałam kilka funkcji.
Manager.
Pisarka tekstów. - Alexandra Castio.
Choreograf.
Fryzjer.
Makijażystka.
Garderobiana.
-Dobra chłopaki. Nazwa?
- Niall i Potejtołss. - Niall podskoczył w górę jak małe dziecko.
- Niee. - zaśmiałam się. - dalsze propozycje?
- Banda Zayna?
- Nie.
- Bigosiki Nialla.
- Nie!
- Księżniczki Zayna?
- Nie do cholery.- zaczynałam się wkurzać, ale pomimo to śmieszyli mnie.
- Jeden Kierunek. - powiedział Liam cicho.
- ONE DIRECTION.! - krzyknęliśmy.
-Mi to pasi a wam?- zapytałam.
Chłopacy się zgodzili. Więc teraz trzeba zwerbować mojego kuzyna i jeszcze jakiegoś chłopaka oraz resztę ekipy.
-Ei dobra chłopaki. Ja chcę wrócić do domu. Mogę? Zawieźcie mnie proszę.
- Ok. - powiedział Payne. - i jeszcze raz przepraszamy za tą akcję. Zayn czasami ma pojebane pomysły.
- Zauważyłam. - zaśmiałam się i poszliśmy w stronę samochodu.
____
jezu ale jestem beznadziejna. ;/ . rozdział beznadziejny.. ; ( .. brak motywacji.. chyba zawieszam . grr. .
No super :*
OdpowiedzUsuń/Bigos ;*